KERMESY, czyli festyn

Niestety karnawał w tym roku nie jest tak radosny jak mógłby być. Ale na misjach bywają także inne okazje do wspólnej zabawy. Na przykład na Madagaskarze niektóre z parafii organizują w ciągu roku kermesy (czyt. kermesi). To dzień lub nawet kilka dni wielu atrakcji, w tym kiermaszy i loterii. Dochód ze sprzedaż biletów wstępu, losów, drobnych przedmiotów, przekąsek itp. zasila potem misyjny budżet.

Uczestniczyłam w kilku malgaskich kermesy. Za każdym razem przygotowania trwały dość długo. W tym czasie, z niemałym zaskoczeniem obserwowałam jak wielu parafian angażuje się w pomoc. Dzięki ich wspólnym wysiłkom, teren wokół kościoła stopniowo zapełniał się drewnianymi konstrukcjami, na których przy użyciu drutu i gwoździ mocowano plecione maty. Potem instalowano oświetlenie, bo na Madagaskarze zmrok zapada około 18:00. W ten sposób powstawały kiermaszowe stoiska, które dekorowano liśćmi palmy i kwiatami bugenwilli. Równocześnie ustawiano i skręcano wypożyczone karuzele dla dzieci i nie tylko. Kobiety wspólnie gotowały i smażyły przekąski dla gości festynu. Mężczyźni ustawiali stoły i  ławki. Oczywiście ja również brałam udział w przygotowaniach. Pomagałam nosić różne sprzęty. Dekorowałam bramę wejściową. Przygotowywałam miejsce ekspozycji nagród w głównej loterii – tombola. Rozwieszałam kolorowe girlandy, które wcześniej uszyłam w Polsce lub wykonałam na miejscu. Pomagałam w tym, czym misjonarz nie miał czasu się zająć, a Malgasze ochoty.

Zawsze pamiętano o reklamie. Kilka dni przed rozpoczęciem festynu, główną ulicą miasta przejeżdżał misyjny samochód, a z jego głośników płynęły informacje o programie kermesy. Nie zapominano też o bezpieczeństwie, które na Madagaskarze nie jest zbyt powszechne. Na czas festynu, misjonarz zatrudniał kilku żandarmów lub wojskowych. Umundurowani, uzbrojeni w karabiny Malgasze patrolowali teren misji i pilnowali spokoju festynowych gości. 

Zanim jednak wszystkie atrakcje ruszyły, odbywało się uroczyste otwarcie kermesy. W towarzystwie przedstawicieli miasta, na bramie wejściowej przecinano wstęgę w kolorach Madagaskaru. Potem były krótkie przemówienia i powitania. Część oficjalną kończyło wspólne odśpiewanie hymnu państwowego. To ostatnie wydarzenie było dla mnie wzruszające. Stojąc na baczność wśród Malgaszów, czułam wyjątkową więź z tymi ludźmi. Byłam tam przecież z ich powodu i dla nich, a zwłaszcza dla dzieci.

Podczas kermesy trwającego od godzin popołudniowych do późnej nocy, rozbrzmiewała prawie wyłącznie malgaska muzyka. Stoiska sprzedawały różne przedmioty, przekąski i losy kilku loterii. Największym powodzeniem, zwłaszcza wśród dzieci cieszyły się  karuzele. Ale myślano też o dorosłych. Na przykład w trakcie rozgrywek w piłce nożnej pojawiła się misyjna strefa kibica. W drewnianym hangarze stanęły ławki i duży telewizor. To tam wspólnie oglądano piłkarskie mecze.

Czas kermesy był okazją do wielu obserwacji, ale przede wszystkim kolejną możliwością zabawy z malgaskimi dziećmi – wspólne tańce i gry. Kupowałam oczywiście także losy, uczestnicząc w loteriach. Niestety nigdy nie wygrałam motoru – głównej nagrody w tombola. Za to kiedyś wygrałam grzebień! Bardzo się przydał, gdy malgaskie dziewczynki postanowiły zrobić porządek z moimi włosami. W ten sposób, pewnej nocy podczas kermesy, na mojej głowie zaczęły pojawiać się warkoczyki, cierpliwie zaplatane przez dzieci. Siedząc na suchej malgaskiej ziemi, pod rozgwieżdżonym niebem, otoczona wianuszkiem małych fryzjerek dziękowałam Bogu, że kolejny raz jestem w tym miejscu i wśród tych ludzi.

Każda zabawa ma jednak swój koniec. Sprzątanie i porządki po kermesy trwały równie długo jak przygotowania. Ale i do tego nie brakowało chętnych. Pomagały nawet dzieci, które wspólnie ze mną pracowały. Razem usuwaliśmy plecione maty ze straganów i zbieraliśmy śmieci. Czasem te pozostałości po gościach udawało się kreatywnie wykorzystać. Robiłam np. lalki z ogryzionych kolb kukurydzy, bambusowych patyczków po szaszłykach, nitek rozprutych mat i kolorowych opakowań po słodyczach. Moje recyklingowe zabawki rozdawałam potem dzieciom, które chętnie je przyjmowały, podczas gdy kermesy powoli przechodziło do historii misji.

Default image
Apollos
Articles: 44