Zdobyte serce

Santa Cruz. Wreszcie docieramy do hogaru (sierocińca). Jest chyba pierwsza trzydzieści, środek nocy. Wokół mnie okropny klimat. Jest wilgotno, bardzo gorąco, po prostu tropikalnie. Nie mogę zasnąć. Jestem przecież klasycznym człowiekiem zimy, który cierpi w takich temperaturach. Wchodzę do pokoju i kładę się na łóżko z ulotną nadzieją, że „może jednak”.

Jak na złość pojawia się kolejny problem. Nasłuchuję wnikliwie. To, co jeszcze przed chwilą wydawało mi się delikatnym brzęczeniem, okazuje się prawdziwym hałasem. Wstaję i zapalam światło. Przymykam oczy z nieprzyjemnym grymasem. Stoję cicho i nasłuchuję uważnie. Na ucho szukam nieprzyjaciela, który z pewnością chce zarazić mnie czymś mało przyjemnym. Teraz słyszę tylko szum drzew kołysanych przez delikatny wiatr. Zły komar milczy uparcie. Nie pojawia się przy zapalonym świetle. Nie widzę go nigdzie w pobliżu łóżka. Wiatrak wiszący na suficie pracuje wytrwale. Wierzę mocno, że przy działającym wiatraku, w każdym razie przy ruchu powietrza, nie powinno być komarów. Tak mi się wydaje. Czekam jeszcze trzydzieści długich nocnych sekund i gaszę leniwie światło. (więcej…)

Boliwia 01

Miłość do podróżowania, ciekawość świata i innych kultur spowodowały, że już w klasie maturalnej pojawiło się w moim sercu pragnienie wyjazdu na wolontariat misyjny. Bóg jednak miał swoje plany i swój czas. Poszukiwanie odpowiedniego miejsca trwało wiele lat. W tym czasie Pan Bóg mocno pracował nad moimi motywacjami i przygotowywał do zadań, które dla mnie zaplanował. Ameryka Południowa i Boliwia nigdy też nie należały do moich marzeń. A jednak zdecydowałam się wyjechać tam na dwa miesiące. Dzięki Jego Opatrzności trafiłam do Werbistowskiego Wolontariatu Misyjnego „Apollos” i tam zrodził się projekt Śląska Misja Boliwia, w który włączyły się również Ola, Agnieszka i Celina. (więcej…)

Piękny kraj – Paragwaj

Moja przygoda misyjna

Na trzymiesięczną misję do Paragwaju wybrałam się 22. września 2016 roku. To był fascynujący czas, który poświęciłam na pomoc potrzebującym, zdobywanie nowych doświadczeń, ale także czas, który bardzo mnie ukształtował. Ale może po kolei.

Zawsze marzyłam o wyjeździe na misje. Nie jestem w stanie wytłumaczyć dlaczego. Fascynowałam się innymi kulturami, była we mnie taka chęć niesienia pomocy ludziom, którzy nie mają w życiu tego, co ja mam. Od zawsze ciągnęło mnie szczególnie do Afryki, ale pozostawało to w sferze marzeń, takich raczej nie do spełnienia. Pewnego dnia postanowiłam jednak zainteresować się bliżej tematem misji i sprawdzić, jak to działa i czy faktycznie tak trudno spełnić moje marzenie. Krok po kroku moje poszukiwania zaprowadziły mnie do Werbistowskiego Wolontariatu Misyjnego „Apollos”. (więcej…)