Salama, czyli po malgasku Dzień dobry!

Św. Jan Paweł II często nam przypominał i uwrażliwiał na problem głodu. A jednak wciąż dla większości ludzi na Madagaskarze brak jedzenia to codzienność. Miska ryżu z kawałkiem mięsa, to wystawny obiad, który rzadko bywa w ich domach. Jedzą więc maniok, próbując zaspokoić głód. Czasem powódź lub cyklon zniszczy pola ryżowe, czasem dahalo (zbrojne bandy) ukradną jedyną krowę lub byka, a czasem z biedy brakuje nawet manioku. Zawsze najbardziej cierpią na tym dzieci.

Gdy słyszę od kogoś „Co ty możesz na to poradzić, przecież nie pomożesz wszystkim”, myślę sobie, że zawsze mogę próbować nakarmić chociaż niektórych. Dlatego postanowiłam pomagać w dożywianiu dzieci na misjach na Madagaskarze. W jaki sposób? Bóg podarował mi sprawne ręce i wyobraźnię, więc w wolnym czasie zajmuję się rękodziełem. Cały dochód ze sprzedaży moich wyrobów przeznaczam na jeden cel: posiłki. Do tej pory dzięki zebranym funduszom wybudowano kuchnię dla dwóch szkół misyjnych i opłacono obiady, które otrzymywali uczniowie w czasie roku szkolnego. Na Madagaskarze wystarczy mniej niż jedno euro, by dziecko najadło się do syta!

Ponieważ w czasie pandemii nie mogę jak przedtem organizować misyjnych kiermaszy z moimi wyrobami, umieszczam je teraz na stronie OLX jako „Salama”. W ten sposób zbieram fundusze na kolejne posiłki dla najbiedniejszych, młodych Malgaszy.

Wejdź tutaj: Salama.

Wszystkim obecnym i przyszłym kupującym moje wyroby przekazuję w imieniu malgaskich dzieci: Misaotra betsaka, czyli podziękowania za wielkie i wrażliwe serce! Iwona